Legenda głosi, że Maybelline Color Tattoo miał być odpowiedzią drogeryjną na słynne MACowe Paint Poty. Jak wiele z Was wie za tymi drugimi wcale jakoś specjalnie nie przepadam - po paru/parunastu testach zawsze lądowały na wymiankach albo zaliczały kurs powrotny do sklepu. Tym samym ciężko mi bezpośrednio i rzetelnie porównać jedne do drugich, ale pewnym jest, że w obydwu przypadkach mamy do czynienia z cieniami w kremie, które ewentualnie mogą posłużyć jako baza pod inne cienie. I nie wiem, czy to magia niskiej ceny, czy też po prostu trafiony w 10 kolor, ale muszę przyznać, że dziecię Maybelline przekonało mnie do siebie znacznie bardziej niż jego starszy kuzyn z "renomowanego" domu.
Pierwszy kolor, na który się skusiłam to Tough as Taupe. Kolejny był Fierce & Tangy. Potem Tenacious Teal i w końcy Bad To the Bronze. Pochwalę się Wam dzisiaj tylko tymi dwoma pierwszymi.
Generalnie nie ma się co tutaj rozwodzić. Cienie są:
1. Napigmentowane.
2. Kremowe.
3. Trwałe.
Czego chcieć więcej?
![]() |
| Jedna warstwa Color Tattoo |
![]() |
| Jedna warstwa Color Tattoo |
Nakładam je po prostu palcami. W zależności od pożądanego efektu - od jednej do 3 warstw. Zauważyłam, że jedna warstwa nałożona solo potrafi tuż po aplikacji (dosłownie w przeciągu paru sekund) nieco "zblaknąć", więc dla mocniejszego koloru warto przyklepać ją kolejną. Color Tattoo stanowią fajną bazę pod inne, pudrowe cienie - dobrze je "chwytają" jednocześnie nie utrudniając blendowania. Jeśli chodzi o trwałość - nałożone na bazę UD trzymają się na powiece cały dzionek. Bez bazy - około 5-6h. Czyli obietnicę producenta o 24h możemy śmiało włożyć między bajki, ale szczerze mówiąc wcale mi to nie przeszkadza. Cienie nie wysuszają powiek, nie zbijają się w grudki, nie robią kuku, a w dodatku są tanie ($6.69)! Dla miłośniczek kremowych zabaw - miodzio!
Na oku wyglądają następująco (powtórka z rudzielca ;)
![]() |
| Fierce & Tangy na ruchomej powiece, Tough as Taupe na dolnej powiece |
ps. Nie-na-wi-dzę tego całego "oscarowego" cyrku :rolleyes:









Na samym poczatku nie bylam zadowolona,ale okazalo sie,ze kupilam otwarty sloik i produkt byl zupelnie innej konsystencji-tepy i zero pigmentacji. Zwrocilam go i wymienilam na inny - uff,o wiele lepszy efekt,ale i tak mam kilka problemow np z kolorem Tough as Taupe. Musze potestowac jeszcze dluzej,ale cos mi sie wydaje,ze miloscia nie beda:)
ReplyDeleteWhy? Czym Ci podpadaja?
DeleteTough as Taupe na moich oczach(chodzi tu o kolor oczu-zastanawialam sie czy Ty tez tak mialas,ale z tego co wyczytalam to nie),robi sie niebieski i pobija moje cienie pod oczami:(
DeleteNie znam, mam swojego Paintsa i Paint Pot też źle sie nie sprawuje, ale jeśli jest coś takiego to czemu nie próbować.
ReplyDeletea ja tam powiem muzycznie:
ReplyDeletehttp://www.youtube.com/watch?v=g9ELyPq0YWM
& od 0:35:
don't need no Maybelline, cause you're a beauty queen; don't need no L'oreal, cause bitch you're bad as hell! :*
Luv u!
Deleterudzielec jest fajny - niespotykany :)
ReplyDeleteTen rudy jest uroczy, super pasuje do Twojego koloru oczu. Ja nie wiem , czy pasowałby do brązowych(piwnych)oczu?. No piękny jest..
ReplyDeleteJa mysle, ze by pasowal... ale to pewnie zalezy tez od karnacji itd ;)
DeleteRudzielec urzekł mnie na oku :)
ReplyDeleteBad To the Bronze bardzo się do mnie uśmiecha i pewnie niedługo się na niego skuszę :D
ReplyDeletePS. Mnie też irytuje to zamieszanie.
bardzo fajne rozwiazanie z cieniami w kremie ja sama dopiero sie powoli przekonuje do takich rozwiazan, podoba mi sie ten w odcieniu szarosci bo na rudy nie jestem wystarczajaco odwazna... ;-)
ReplyDeleteja tez jestem swiezak w tej dziedzinie - ale zdarzylam juz polubic kremiki ;)
DeleteNa początku jak zobaczyłam zapowiedzi to się strasznie na nie napaliłam... a później z każdą recenzją jakoś mój entuzjazm gasł. Pewnie zakupię jeden kolorek do przetestowania, ale nie czekam na nie jak na gwiazdkę z nieba :)
ReplyDeleteDlaczego entuzjazm gasl? Ja w sumie wiele o nich jeszcze nie czytalam - sama jestem bardzo zadowolona. Dupy nie urywa, nie jest to must have, ale dla tych co lubia kremy - jak najbardziej fajna sprawa :)
Deleteno i znowu wydam kase...
ReplyDeleteMam tak samo jak oglądam blogi ;))
DeleteWyglądają ciekawie :)
*it wasn't me*
Delete;)
Oba mają śliczne i ciekawe odcienie :)
ReplyDeleteThis comment has been removed by a blog administrator.
ReplyDeleteJuz nie raz prosilam Cie, abys przestala pod kazdym komentarzem wklejac linka do swojego bloga. Sorry, ale zaczyna mnie to nudzic - bede po prostu kasowac :/
DeletePodobają mi się ;) jednak rudzielec w szczególności - lubię takie odcienie :)
ReplyDeleteja chętnie przetestuję :)
ReplyDeleteoj, ta pomarańczka jest przeboska !
ReplyDeleteBardzo mi się podobają i ciągle czekam aż u nas będą, może zamieszkają ze mną. :D Przydałaby się tylko dobra baza...
ReplyDeleteNa polskim rynku jest cala masa swietnych (i tanich) baz, wiec nie powinien byc to problem :)
DeleteTeoretycznie, a w praktyce u mnie to kuleje, ale ja mam małe doświadczenia jak na razie. :) Jeno Kobo i Catrice się u mnie przewinęło i ani jedno, ani drugie nie zachwyciło. ;) Ale niebawem powinnam w koncu wyjśc z domu i zobaczyć coś na oczęta. generalnie na razie było tak, ze bez bazy lepiej cienie się trzymały niźli z bazą...
DeleteFajne cienie. Ja za paintpotami równiez nie przepadam, za cieniami w kremie tez nie, ale czytajac iles dobrych opini na temat cieni Maybelline czlowiek robi sie ciekawy.
ReplyDeleteWe Wloszech sie ich pewnie nie doczekam chlip:(
Oj kotek - jak nie lubisz cieni w kremie, to tych na pewno tez nie polubisz :)
DeleteProbowalam i nie zapałałam miłością - ich fanką jest moja mama, która odkryła cienie w kremie po tym jak jej je podarowalam i obecnie odmawia uzycia innych :)
DeleteSzarak jest cudny!
ReplyDeleteFierce&Tangy podoba mi się tak strasznie że chyba zaraz polecę za tą Twoją kałuże i obrabuje najbliższą drogerie;/
ReplyDeleteRabowac nie warto - za taka cene mozna szalec bez lamania prawa, zostawiajac kradziez jako opcje otwarta na nowa kolekcje Guerlain ;)))
DeleteCzuję się skuszona.
ReplyDeletei oczywiscie w PL nie ma ;/
ReplyDeleteBeda na pewno :) Jakis czas temu vexgirl publikowala wpis promocyjny - ze sie ukaza, tylko nazwy/kolory beda mialy nieco inne. Wiec cierpliwosci :)
DeleteJakoś cienie w kremie mnie nigdy nie przekonywały.
ReplyDeleteNie kazdy lubi i nie kazdy musi :) Ja tam lubie sie w nich packac :D
DeleteMniam mniam :3
ReplyDeleteJa do Paint Pota nie mam zażaleń. Chętnie wypróbuję te cienie, gdy tylko się pojawią:)
ReplyDeleteW pomarańczowym Twoje oko wygląda pięknie! :)
ReplyDeletepięknie wygląda na oku!
ReplyDeleteMój jedyny cień w kremie L'oreal HIP i jakoś nie możemy się dogadać (albo ja nie umiem go nakładać?) - i palcami, i pędzelkiem, i na mokro i sucho wychodzi do d.... :) Kolor - lekko miedziany, zgaszony i dość chłodny(?) brąz na moich oczach wygląda mega dziwnie. Hej, a czemu nienawidzisz Oscarów? Mi się tylko zapala agresor, bo mam wrażenie, że z roku na rok są nagradzane coraz słabsze produkcje (O północy w Paryżu - wtf?), a jest wokół tyle emocji, że nagroda Nobla może się schować ;)
ReplyDeleteTaupe to mój ulubiony kolor i już nie mogę się doczekać aż dostanę te cienie w swoje ręce;) Do tej pory miałam tylko cienie w kremie z Rimmela i jestem zachwycona, z tym, że przestali je chyba produkować, a ten kolorek jest aktualnie nie do zdobycia!
ReplyDeleteZnasz może jakieś cienie sypkie/prasowane w takim kolorze godne polecenia?
czekam, czekam, czekam aż będą w Polsce, z paintpotami to bywa różnie, każdy kto spróbował kilku różnych to wie, ze nie ma reguły w sprawie konsystencji i krycia, co edycja to inaczej, a droższe są, więc czekam, czekam, czekam... :)
ReplyDeleteTakie ceinie najlepeij nakladac wlasnie swoimi paluszkami bo baja najlepsze efekty.
ReplyDeleteTen miedziany kolorek pieknie podbil by niebieska tenczowke;)
Jakoś tak nigdy nie używałam cieni w kremie, ale skoro te są trwale to może zapoluje na nie XD
ReplyDeletea kupię sobie skoro są przyzwoite :)
ReplyDeleteFajnie że pojawia się coraz więcej kremowych trwałych cieni z drogeryjnych firm. Jeszcze parę lat temu kremowe cienie kojarzyły się tylko z rolowaniem w załamaniach :)Wiwat nowym formułom ;)
ReplyDeletePiękne kolory!
ReplyDeletemnie kuszą cienie w kremie rimmela, ale te też super wyglądają :)
ReplyDeleteśliczne kolory, na pomarańczowy sama bym się chętnie skusiła :)
ReplyDeleteW zasadzie wszyscy (poza xbebe :P ) rozpływają się nad tymi kosmetykami. I po raz kolejny zastanawiam się czy i my w Polsce dostąpimy kiedyś zaszczytu możliwości nabycia ich w naszych sklepach.
ReplyDeleteten pomarańcz niesamowicie podkręca kolor Twojej tęczówki. a cienie, hmmm..., ja się coraz częściej zachwycam kremowymi, więc jeśli tylko w PL będą dostępne to raczej nie uda mi się powstrzymać :)
ReplyDeleteŁadny efekt :)
ReplyDeletecudna ta pomarańczka :)
ReplyDeleteRany, co ja zrobię jeśli te cienie nie trafią do Polski? Chcę wszyyyyystkie!!!!
ReplyDeleteCudnie Ci w tych kolorach!